Witajcie! Nazywam się Agata, jestem projektantką, krawcową, menadżerką, modelką oraz kurierem w mojej firmie marmollada. Zapraszam do lektury jeśli macie ochotę dowiedzieć się więcej o tym, jak rozpoczęła się moja przygoda z rękodziełem i skąd się wzięła nazwa firmy.

ZAMIŁOWANIE DO RĘKODZIEŁA

Od małego lubiłam kreatywnie spędzać czas - szyć ubranka dla lalek, przerabiać ubrania, szydełkować i robić na drutach. Prawie każde wakacje w podstawówce spędzałam na wsi u babci, gdzie oprócz prac związanych z gospodarstwem był też czas na naukę takich cudeniek jak wyszywanie, haft krzyżykowy czy szydełkowanie - zawsze mnie to wciągało i pilnie dziergałam do upadłego kolejne serwetki. Zamiłowanie do tego typu robótek mam po babci, która do końca swoich dni zajmowała się swoim hobby i zawsze miała dla każdego obrus lub serwetkę w prezencie. Nigdy nie zapomnę jak oczarowała mnie olbrzymia ilość materiałów, kolorowych szpulek nici, koralików, motków wełny i muliny – skarbów, jakie były poukładane w przepastnych szufladach u babci.
Z tych wakacji spędzonych na wsi zostało mi jeszcze jedno zamiłowanie - do dżemików, marmoladek i konfiturek. Z wielkiego ogrodu zbieraliśmy maliny, porzeczki, wiśnie, truskawki - a potem robiliśmy przepyszne przetwory dla całej rodziny. Ile to pracy, ale też zabawy. Wspaniałe wspomnienia! MARMOLLADA to do dzisiaj mój przysmak i moja firma.

PIERWSZE KROKI

W czasach liceum szyłam dla siebie ubrania i torebki. Jednak nigdy nie myślałam o tym jako sposobie na życie. W Polsce w tych latach rękodzieło dopiero raczkowało, było bardzo niszowe, pierwsze internetowe galerie handmadowe dopiero powstawały.
Potem przyszedł czas na studia architektoniczne i moje zamiłowanie do dziergania odłożyłam na półkę. Czasami powstał jakiś szalik albo sweter, jednak tylko na własne potrzeby.
'Odkurzyłam' swoje hobby gdy przyszedł czas na urządzanie naszego domu. Nie mogłam znaleźć rzeczy, które by mi odpowiadały jeśli chodzi o dekoracje. Na fali mody na filc zaczęłam projektować geometryczne filcowe obrusy, podkładki i misy. Właśnie od tego momentu, od 2006 roku, zaczęła się moja przygoda z wystawianiem prac w internetowych galeriach. Przez długi czas eksperymentowałam z formą, materiałem, produktem, szukałam swojej drogi i tego, co najbardziej lubię projektować. Uczyłam się szyć, konstruować, a także tego, jak zachowują się poszczególne tkaniny.
Z czasem wyspecjalizowałam się i skupiłam na szyciu torebek na miarę moich możliwości, umiejętności i gustu. Ciągle się rozwijam, a wraz ze mną moja marka i produkty.

DO ODWAŻNYCH ŚWIAT NALEŻY!

W podjęciu decyzji o postawieniu w 100% na swój biznes pomogła mi sytuacja życiowa, w której się znalazłam. A mianowicie fakt, że zostałam mamą. W Polsce urlop macierzyński trwał wtedy pół roku - miałam całkiem sporo czasu na rozwinięcie swojego hobby i skorzystałam z tego. W momencie kiedy już teoretycznie mogłam wrócić do pracy w biurze architektonicznym, wiedziałam, że nie muszę, a przede wszystkim, nie chcę wracać, że mogę spróbować własnych sił w tym, co naprawdę lubię. Miałam już niewielkie doświadczenie, małą bazę klientów i perspektywy na rozwój.

PLANY NA PRZYSZŁOŚĆ

Nie sięgam daleko w przyszłość, cieszę się tym co jest tu i teraz. Jestem zadowolona z tempa w jakim to wszystko dzieje się i rozwija. Jeśli nic nie stanie mi na przeszkodzie chciałabym nadal brać udział w tej ciekawej przygodzie. Mam nadzieję, że grono klientów i miłośników moich prac będzie się powiększać, ponieważ dzięki Wam mogę robić to, co lubię.